A A A

„Cosa nostra po polsku”

 

Elżbieta Morawiec

 

Portal Polska Socjologia – tekst oryginalny

http://www.polskasocjologia.pl/artykuly.html

 

„Dziwne rzeczy dzieją się za ulepioną z rajskich widoków fasadą „Polski w budowie”, „zielonej wyspy”.  Coraz bardziej to, co za fasadą przypomina dzieje innej szczęśliwej wyspy, Sycylii i jej wszechmocnych właścicieli  spod znaku Cosa Nostra i Toto Riiny” – pisze autorka artykułu.

 

Trudno się z nią nie zgodzić analizując ostatnie wydarzenia związane z samobójczymi śmieciami, których wątki przeplatają się z polityką obecnie  rządzącej partii i jak na ironię od kilku lat kreowanej na politykę „miłości na zielonej wyspie” – czyli w Polsce. A ostatnio partia ta ogłosiła hasło wyborcze „Polska w budowie.” Śmierć znanego i wyrazistego polityka – Andrzeja Leppera odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce ale i za granicami kraju:  ["Polski Le Pen (…)” - taki tytuł newsa zamieścił w piątek wieczorem serwis Euronews BBC i porównał Leppera do Jean-Marie Le Pena, polityka francuskiej narodowej prawicy, który w wyborach prezydenckich 2002 roku wszedł do drugiej tury, przegrywając jedynie z Jacques'em Chirakiem – ASG].

 

Dalej E. Morawiec pisze. W Polsce od początku rządów ekipy Donalda Tuska, której głównym narzędziem medialnym jest „polityka miłości” namnożyło się zagadkowych samobójstw, głównie przez powieszenie. A także dziwnych zabójstw. Ostatnio ofiarą samobójstwa padł Andrzej Lepper [szef partii „Samoobrona” uzup.red. WSWO]. Przed nim powiesili  się w więzieniu, w monitorowanych celach dwaj gangsterzy podejrzani w sprawie Olewnika [zamordowanego mimo przekazania kontrolowanego okupu, a wątki śledztwa prowadzą wprost do organów ścigania – uzup. red. WSWO]. Wówczas zginął też strażnik więzienny. W przeddzień Bożego Narodzenia 2009 r.  powiesił się na sznurze odkurzacza dyrektor kancelarii premiera Tuska – Grzegorz  Michniewicz, a w roku 2010 zamordowany został wybitny ekspert lotniczy, Edward Wróbel. Podobno przez syna, którego bardzo szybko skazano na pobyt w psychiatryku. Syn, uznany został nie tylko mordercą, ale i ciężkim psychopatą – poćwiartował ciało ojca i wrzucił je do stawu. Jak na polskie standardy – wykrycie sprawcy i wyrok odbyły się zadziwiająco błyskawicznie – zastanawia się autorka. I dalej rozważa.

 

Śmierć Andrzeja Leppera obfituje w okoliczności, których w poprzednich samobójstwach mimo wielu analogi za brakło. Lepper poprzedniego dnia umawiał się na spotkanie w swoim warszawskim biurze z bliskim współpracownikiem, aby, jak się wyraził, przekazać mu informacje na temat spotkania z jakimś tajemniczym gościem. Prosił, aby  przyszedł po godz. 11:00 i o tej godzinie przyszedł, przyszła też podobno dziennikarka z telewizji TVN, umówiona na wywiad, ale Andrzeja Leppera w pokoju nie znaleźli, telefony także nie odpowiadały. O godz. 16:20 ciało teścia, powieszonego w łazience odnalazł zięć. Policja zjawiła się o siedemnastej. Doprawdy, zdumiewający pośpiech (ironizuje autorka) – czterdzieści minut, aby dotrzeć w centrum Warszawy do miejsca tragedii czy zbrodni, popełnionej na znanym polityku. Śledczy zjawili się, podobno o 22;00 i pracowali do 03:00 nad ranem. A że był piątek, pan prokurator, uznał, że sekcję zwłok należy odłożyć do poniedziałku. Ale  jeszcze przed sekcją wydał komunikat, że nie ma śladów udziału osób trzecich, i że było to samobójstwo na tle „kłopotów finansowych”.

 

W tej kwestii – postawienia diagnozy tempo błyskawiczne. Zdumiewająco podobne do tempa, w jakim po katastrofie smoleńskiej „miarodajne czynniki” i miarodajne – usłużne media ogłosiły wszem i wobec – „zawinili piloci”.

 

I w obu przypadkach wszystko pięknie – propaganda ruszyła pełną parą – usłużni dziennikarze – też od razu  wszystko wiedzieli (…). W poniedziałek już się milczeć nie dało (…), redaktor naczelny „Gazety Polskiej” – Tomasz Sakiewicz, sam się zgłosił do prokuratury i oświadczył, że jest w posiadaniu rozmowy nagranej z Andrzejem Lepperem jesienią, w której ten ujawnił mu nazwisko osoby, odpowiedzialnej za przeciek w aferze gruntowej. I, że lęka się o własne życie. [W umorzoną za rządów premiera Tuska aferę gruntową zamieszani są ludzie z otoczenia obecnie rządzącej ekipy, co najmniej jeden polityk i jeden biznesmen, więcej do umorzenia sprawy nie ujawniono, uzup. red. WSWO]

 

Charakter świadomych zaniechań  jest tu tyleż ponury co zastanawiający – kontynuuje E. Morawiec. I też łudząco przypomina Smoleńsk (…). Orzeczenie w sprawie – natychmiastowe, policja, która się nie śpieszy, śledczym – też nie pilno, prokurator – działa na dwu prędkościach (…). Choć nastolatek wie, że jeśli użyto wobec kogoś substancji obezwładniającej (np. „pigułki gwałtu” czy pavulonu), to jej śladów może nie być w organizmie ofiary już po kilkunastu godzinach, cóż dopiero po trzech dobach (…). I równocześnie snuje się bogate hipotezy na temat domniemanego samobójstwa” – wytyka organom ścigania autorka i dodaje: że gdyby polscy dziennikarze, ci od manipulacji byli pracownikami „Washington Post” za Nixona – Nixon suchą stopą przeszedłby przez Watergate, sławiony jeszcze jako obrońca demokracji.

 

W sprawie Andrzeja Leppera  jest jednak zastanawiająca analogia ze sprawą Grzegorza Michniewicza [dyrektora kancelarii premiera Tuska uzup. red. WSWO]. W wieczór przed swoją samobójczą śmiercią Michniewicz robił plany, umawiał się, że dojedzie do żony na Wybrzeże nazajutrz. D o p i e r o  po spacerze  z psem, na którym bez wątpienia k o g o ś  spotkał, przyjaciel  z Londynu, rozmawiający z nim przez telefon stwierdził głębokie przygnębienie. K o g o   spotkał  na spacerze Michniewicz? Co spowodowało gwałtowną zmianę nastroju – nie wiadomo. Bo nikt się jakoś nie starał, aby było wiadomo [Szybko stwierdzono samobójstwo i zamknięto śledztwo, szybko ucichły też media, uzup. red. WSWO].

 

Andrzej Lepper też miał plany na feralny piątek: spotkanie z partyjnym przyjacielem, wywiad z dziennikarką. Kto te plany tak dramatycznie odmienił i z jakiego powodu? Jaki samobójca układa plany na jutro? To są pytania, które normalnemu człowiekowi narzucają się same. Ale nie prokuratorowi? (…)”.

 

Dalej autorka rozważa: „Są i inne dziwne fakty w sprawie tego samobójstwa. Na zapleczu budynku, w którym pracował szef „Samoobrony” wzniesione były rusztowania od parteru po dach. Pomieszczenia te miały klimatyzację, okien tam nie otwierano. W dniu dramatu – wszystkie trzy okna były otwarte. Czas zgonu Andrzeja Leppera ustalono na godziny między 8:30 a 12:00. Ale dziwnym trafem zastopowany obraz telewizyjny zatrzymał się na audycji z 13,15 z Donaldem Tuskiem na ekranie. Śmierć nastąpiła później niż ustalono czy też może duch Andrzeja Leppera zatrzymał przekaz telewizyjny? A może…? – pyta   autorka.

 

I nie tylko ona, od takich pytań aż roi się w internecie – narasta niepokój o stan bezpieczeństwa państwa, bo ludzie oczekują wyjaśnień od państwowych urzędów, kiedy w dziwnych okolicznościach umierają znani politycy, czy osoby zajmujące się sprawami wagi państwowej. Ludzie oczekują państwa sprawnego, potrafiącego reagować na trudne, kryzysowe sytuacje, ale też im zapobiegać. W Polsce rząd premiera Tuska swoimi decyzjami temu zaprzecza. Tę prawdę drastycznie obnażyła katastrofa smoleńska, a szczególnie rządowe decyzje podejmowane po katastrofie.

 

Niepokój społeczny i brak zaufania narastał stopniowo. W maju 2009 roku kiedy wyszedł z domu i zaginął chorąży Stefan Zielona – jeden z najważniejszych żołnierzy wywiadu  polskiego, a w mediach toczyła się leniwa dyskusja, że prawdopodobnie chodziło o relacje rodzinne, ludzie pukali się w głowę. Prokuratura wojskowa naiwnie przypisała mu  dezercję i wystawiła listy gończe choć prasa nieśmiało donosiła, że szyfrant Zielonka wiedział wszystko o systemach łączności NATO i znał całą siatkę polskich agentów pracujących za granicami. Po roku jego ciało odnaleziono nad Wisłą. Powód śmierci – samobójstwo. Mainstreamowe media nie dociekały.

 

Kiedy przed dzień Świąt Bożego Narodzenia 2009 r. umiera śmiercią samobójczą dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – premiera Tuska Grzegorz Michniewicz, prawnik i menadżer, urzędnik służby cywilnej, wcześniej odpowiedzialny m.in. za ochronę Informacji Niejawnych oraz ochronę danych osobowych – nikt o zdrowych zmysłach w samobójstwo nie wierzy. „Zginął w tajemniczych okolicznościach 23 grudnia 2009 r. i tego samego dnia do Polski powrócił z remontu Tupolew” – to zestawienie faktów znalazło się na portalu internetowym Nowy Ekran z dn. 13.08.2011 16:08. Jednak nic w sprawie tego orzeczenia do chwili obecnej się nie zmieniło, bo rząd się nie zmienił – może to tylko zbieg okoliczności?