A A A

Czy Węgry wyjdą z Unii?

 

Janusz Szewczak

(główny ekonomista spółdzielczej bankowości - SKOK dla portalu)

Niezależna.pl 2012-13-03-13 22:1

 

Po ostatnich decyzjach Komisji Europejskiej (KE) można otwarcie stwierdzić: „Podwójna miara – podwójna moralność eurobiurokratów”. Dla KE do zaakceptowania jest deficyt Hiszpanii na poziomie ok. 5 proc., ale dla Węgier tylko na poziomie ok. 3 proc. UE Węgrom zabierze 0,5 mld euro, ale podaruje bankom 0,5 bln euro. Obłuda i hipokryzja KE przechodzi wszelkie granice, a nienawiść do państw narodowych rośnie.

 

 

To austriacka minister finansów Maria Fekter upomniała się o Węgrów w Brukseli, słusznie uważając, że w sprawie Węgier i Hiszpanii zastosowano podwójne standardy. Szkoda, że my Polacy tracimy tradycyjną sympatię i szanse na okazanie zrozumienia i braterstwa wobec braci Węgrów, zaledwie wstrzymywanie się od głosu, to zdecydowanie za mało ze strony polskiego ministra finansów Jacka Rostowskiego. To wszak on krzyczał niedawno z trybuny sejmowej „nie będzie tu Budapesztu”.

 

Już raz Polska w osobach premiera Tuska i ministra Rostowskiego zachowała się nielojalnie i pod dyktando Niemiec i Francji wobec Węgrów. Kilka lat temu blokowaliśmy prośbę Węgrów o pomoc finansową w początkowej fazie kryzysu. Na razie węgierski premier jest demokratycznie wybrany w przeciwieństwie do premiera Grecji, wyznaczonego przez Unię. To węgierski rząd sam próbuje rozwiązać swoje problemy i nie zgadza się na dyktat euro biurokratów. Co mieliby sprzedać Węgrzy, ciepłych wysp przecież nie posiadają. Czy powodem niewspółmiernych szykan wobec Węgier i węgierskiej gospodarki jest to, że Węgry wprowadziły wreszcie podatki dla zagranicznych banków, funduszy inwestycyjnych, wielkich sieci handlowych, firm energetycznych i telekomunikacyjnych – bo to przecież tam są prawdziwe pieniądze, a nie u węgierskich emerytów.

Premier Orban nie chce iść śladem oszustwa i zdrady własnego narodu, naśladując greckich polityków, którzy skazali własny naród na lata łez biedy i wyrzeczeń. Grecja będzie potrzebować i tak trzeciego pakietu pomocowego. Obecne blisko 300 mld euro nie wystarczy. To zaledwie przerwa w greckim dramacie. Przecież Hiszpania, Portugalia, Grecja mają większe problemy niż Węgry, a relacja długu publicznego do PKB jest wyższa w wielu krajach strefy euro niż na Węgrzech. Wystarczy popatrzeć na Włochy czy Belgię. Wyższe niż 3 proc. deficyty mają aż 22 kraje Unii, Węgry nie muszą być prymusem.

Strefa Euro jak i UE wcześniej czy później się rozpadną, albo Unia będzie niemiecka, albo jej nie będzie w dotychczasowym kształcie. Węgrzy w odpowiedzi na dyktat i sankcje KE powinny natychmiast wstrzymać przesyłanie składki do UE i przygotować procedurę ewentualnego wyjścia ze struktur Unii, gdyby dalej chciano kontynuować próby uczynienia z Węgier kolejnego po Grecji protektoratu bez suwerennej władzy. Neokolonialne zakusy w przypadku Węgier nie powiodą się. Dania, która dziś przewodniczy Unii i która surowo karze dziś Węgrów jednocześnie wprowadza u siebie śluby kościelne dla małżeństw homoseksualnych. Czy to ma być właśnie przyszłość UE. Polski wyjazd na Węgry to minimum poparcia jakie Polacy winni udzielić narodowi węgierskiemu. Broniąc Węgrów bronimy własnej godności i przyszłości. W 1956r. to Węgrzy manifestowali solidarność i poparcie dla Polski i Polaków, teraz czas na rewanż.