A A A

Kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”

 

Jerzy Targalski

Portal Niezalezna.pl 2012-02-27 09:03

 

Kto jest odpowiedzialny za stalinizm? Z „Gazety Wyborczej" dowiedzieliśmy się, że Polska po 1945 r. nie znajdowała się pod okupacją, tylko była jakimś „państwem polskim", czyli Polacy sami sobie zbudowali komunizm.

 

Skoro nie dało się (na razie) obciążyć Polaków winą za zagładę Żydów, to przynajmniej niech będą „polskie obozy koncentracyjne" po 1945 r. Marcin Wojciechowski pisze, że skoro III RP zachowała ciągłość prawną po PRL-u, to i odpowiedzialność. Ważność dyplomów uniwersyteckich z tamtej epoki ma dowodzić, że to „państwo polskie" zbudowało obozy m.in. dla Żołnierzy Wyklętych, a przypisywanie tego jakiejś obcej agenturze „to wygodne umycie rąk z niegodziwości popełnionych przez stalinowski PRL. Łatwo wszystko zwalić na komunistów albo Sowietów. Ale zbrodni komunistycznych dokonywali najczęściej Polacy. Szeregowymi wykonawcami nie byli przysłani z Moskwy oficerowie, lecz ludzie – często różnej narodowości, w tym żydowskiej – ale utożsamiający się z Polską, mający polskie dokumenty, nazwiska, mówiący po polsku. Najwyższy czas mieć odwagę to przyznać, a nie stroić się wiecznie w piórka ofiar"

 

Tak więc okazuje się, że to w imieniu „państwa polskiego" Salomon Morel był komendantem obozu w Świętochłowicach-Zgodzie, a później komendantem obozu w Jaworznie m.in. dla „polskich młodocianych bandytów". To w imieniu „państwa polskiego", a nie sowieckiej administracji okupacyjnej skakał w podkutych butach po więźniach ułożonych w piramidę, aż z ofiar pozostawały krwawe strzępy.

 

Skoro mówił po polsku i czuł się Polakiem, kiedy roztrzaskiwał czaszki więźniów taboretem, to winne jest „państwo polskie", czyli Polacy, którzy je budowali i dostawali dyplomy jego uczelni. Dlaczego zatem, kiedy pojawiła się groźba odpowiedzialności, Morel uciekł do Izraela, który go jako swojego obywatela nie wydał polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

 

To w imieniu „państwa polskiego" Stefan Michnik popełniał mordy sądowe, skazując na śmierć Karola Sęka, przed wojną szefa kontrwywiadu RP i żołnierza podziemia antykomunistycznego, i mjr. Zefiryna Machallę, żołnierzy PSZ na Zachodzie. To w imieniu „państwa polskiego" ppłk Helena Wolińska-Brus nakazała aresztować gen. Emila Fieldorfa „Nila", z-cę komendanta głównego AK i dowódcę organizacji „NIE", i nadzorowała śledztwo, które doprowadziło do mordu sądowego.

 

Skoro bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego i Żołnierze Wyklęci zostali zamordowani w imieniu „państwa polskiego", to w następnym etapie dowiemy się, że byli po prostu „bandytami".

 

Stratedzy kłamstwa wymyślili tę operację, by legitymizować administrację sowiecką, zrównując ją z Polskim Państwem Podziemnym. Operacja ta ma zapobiec uznaniu Żołnierzy Wyklętych za naszych bohaterów i postawić na równi z nimi funkcjonariuszy „państwa polskiego", sowieckich zbrodniarzy mordujących Polskę.

 

Komuniści żydowscy chcą, by utożsamiano ich ze wszystkimi Żydami, choć stanowią ich znikomą mniejszość, by w ten sposób antykomunizm utożsamić z antysemityzmem. Teraz za zbrodnie komunizmu ma być odpowiedzialne „państwo polskie", broń Boże Sowiety (w domyśle Rosja). I tak następuje oczyszczenie zbrodniarzy, a ich wina zostaje przeniesiona na ich ofiary. Najpierw zbrodniarze odebrali im życie, teraz chcą ich pozbawić godności i honoru.

 

Teraz już nawet najgłupsi, najbardziej zakłamani i tchórzliwi zwolennicy III RP powinni zrozumieć, dlaczego lumpenelity i stratedzy kłamstwa nie dopuścili do zerwania z PRL-em.  Najpierw, według gazety fejginiątka zbudowały III RP, by teraz na państwo polskie przerzucić odpowiedzialność za czyny sowieckiej agentury. Teraz same są już czyściutkie i mogą korzystać z pozycji uzyskanej przez swoich ojców i dziadków oraz czcić autorytety moralne i naukowe stalinizmu.

 

Każdy, kto kupuje „Gazetę Wyborczą", wspiera ten system kłamstwa i dlatego ponosi zań współodpowiedzialność. Wybraliście przyszłość, historią nie żyjecie, no to macie!

 

Założone przez NKWD obozy zagłady na terenie Polski po 1945 „Gazeta Wyborcza” określa jako polskie. To kolejny odcinek serialu obarczania Polaków odpowiedzialnością za zbrodnie, których nie popełnili.

 

W komunistycznym obozie pracy w Łambinowicach kobiety zmuszano do bezpośrednich kontaktów z rozkładającymi się zwłokami. Wszystkie zmarły potem na tyfus. W obozie przetrzymywani byli Niemcy, a także Ślązacy i żołnierze Armii Krajowej. Komendant, Czesław Gęborski, zmarł w 2006 roku. Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje czyny. Podobnie jak Salomon Morel, komendant obozu w Świętochłowicach.

 

Obozy pracy w powojennej Polsce zakładało sowieckie NKWD. Choć Polska znajdowała się pod okupację, zdaniem „Gazety Wyborczej”, obozy były (…) polskie. „Po wojnie Polska była już państwem. Niesuwerennym, ale jednak państwem” – przekonuje publicysta Gazety Wyborczej, Marcin Wojciechowski.

 

Nie zgadzam się z argumentacją „Gazety Wyborczej” – mówi „Codziennej” profesor Jan Żaryn, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. – Trzeba mieć na uwadze, że instalacja tych obozów nastąpiła nie wskutek działań wewnętrznych, a w wyniku agresji zewnętrznej. Obozy zakładało NKWD, później przejmował je Urząd Bezpieczeństwa – argumentuje historyk.

 

Przypomina, że Sowieci często korzystali z dawnych obozów poniemieckich. Używano ich w różnych celach, np. do likwidacji żołnierzy Armii Krajowej, czy jeńców niemieckich i Ślązaków. Na Śląsku sytuacja była specyficzna: Sowieci uznawali Ślązaków za niezwykły potencjał ekonomiczny. Co najmniej 50 tys. mieszkańców Śląska wywieziono do ZSRR, by tam przyczyniali się do rozwoju radzieckiej gospodarki.

 

Zrzucanie odpowiedzialności za te obozy na Polskę to niesprawiedliwość i hańba. „Gazeta Wyborcza” rację ma tylko w jednym. Funkcjonariuszami w tych obozach byli Polacy. Uznawać należy ich za zdrajców – stwierdza Jan Żaryn.

 

W takim razie komu i w jakim celu służy Gazeta Wyborcza wydawana w Polsce po uwolnieniu się od pięćdziesięciolecia sowieckich wpływów? – [pytanie red. WSWO]