A A A

Niemieckie bojówki najechały Polskę

 

Grace Wood

WSWO 12/11/2011

Niezalezna.pl 2011-11-13 14:30

 

W dniu narodowego Święta Niepodległości – 11 listopada 2011 roku, 65 lat od zakończenia II wojny światowej hitlerowskich Niemiec, którą Niemcy zaczęli od napaści na Polskę doszło do haniebnego symbolu przypominającego Polakom, że dla wielu niemieckich sąsiadów gest pojednania ze strony polskich biskupów w 1965 r. przyjęty przez niemieckich biskupów nic nie znaczy. Wówczas niemieccy biskupi w odpowiedzi pisali:

 

"Wiele okropności doznał polski naród od Niemców i w imieniu niemieckiego narodu. Wiemy, że dźwigać musimy skutki wojny, ciężkie również dla naszego kraju (...) Jesteśmy wdzięczni za to, że w obliczu milionowych ofiar polskich owych czasów pamięta się o tych Niemcach, którzy opierali się demonowi i w wielu wypadkach oddawali za to swoje życie (...) Tak więc i my prosimy o zapomnienie, więcej, prosimy o przebaczenie. Zapomnienie jest sprawą ludzką, natomiast prośba o przebaczenie jest apelem skierowanym do tego, który doznał krzywdy, by spojrzał na tę krzywdę miłosiernym okiem Boga i wyraził zgodę na nowy początek. (...) Z braterskim szacunkiem przyjmujemy wyciągnięte dłonie"

 

To pojednanie miało miejsce w czasach głębokiego radzieckiego sowietyzmu zarówno w  Polsce jak i w połowie Niemiec, przedzielonych murem berlińskim będących pod tym samym sowieckim reżimem od czasów zakończenia wojny.

 

Tamten czas bardzo przypomina obecny pod względem rozpętanej przez prosowiecki aparat propagandy przeciwko pojednaniu. Polscy aparatczycy przypuszczali zmasowany atak na Polski Episkopat oskarżając go o zdradę narodu i nawoływali do zbojkotowania aktu pojednania. Kardynał Wyszyński otrzymał wtedy zakaz wydania paszportu.

 

Dziś pod szyldem demokracji sprzymierzone siły lewacko-nazistowskie zakulisowo wspierane próbują uśpić czujność narodów na swoje niebezpieczne i daleko idące działania.

 

To co stało się w Polsce 11 listopada jest tego znamiennym przykładem. Zamaskowane  bojówki niemieckie uzbrojone w kije bejsbolowe, naboje z gazem obezwładniającym, przygotowane jak na wojnę bez przeszkód wjechały autokarami do Polski i nikt ich nie pytał w jakim celu wiozą te kije? Przecież w Polsce 11 listopada Polacy nie zapowiedzieli rozgrywania meczu bejsbolowego, tylko świętowanie swojej wolności i niepodległości, państwo miało obowiązek zapewnić im świętowanie bezpieczne świętowanie. Gdzie jest państwo – pytają zwykli Polacy! Dlaczego niemieccy bandyci bezkarnie napadali, ścigali i polowali na pojedynczych Polaków z flagami narodowymi lub ubranych w rekonstrukcyjne mundury wojskowe, czy mających jakiekolwiek symbole polskości. To wszystko zarejestrowały kamery i aparaty cywilnych ludzi. Dlatego nie milkną głosy pytające: gdzie jest państwo! Dopiero jak bandyci zaczęli atakować policjantów, zaczęto ich zatrzymywać. Zatrzymanych jest ok. setki według oficjalnych źródeł, a ile naprawdę ich przybyło pewnie się nie dowiemy. I czy takie zachowanie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo narodu nie jest zakulisowym wspieraniem tych niebezpiecznych organizacji.

 

Do Polski przyjechali na zaproszenie sobie podobnych ugrupowań, w ich siedzibach znaleźli zakwaterowanie i schronienie po walkach, a policja przez długi czas stała przed tym lokalem jakby czekała na pozwolenie wejścia. To niesłychane zachowanie, więc ludzie pytają, czy my jeszcze mamy własne państwo?

 

W imię demokracji i ku przestrodze „na spóźnione reakcje” – uczciwi ludzie obojętnie za którą granicą nie powinniśmy milczeć.

 

„O potrzebie prawdziwej, a nie koncesjonowanej debaty na temat stosunków polsko – niemieckich po najnowszych wydarzeniach z 11 listopada pisze na swoim blogu na portalu niezależna.pl berliński adwokat Stefan Hambura.

 

Zdaniem znanego prawnika, od dawna było wiadomo, że niemieckie bojówki wybierają się do Warszawy. - Dziwi zatem bierność władz Warszawy w tej sprawie – pisze Hambura i przypomina, że Warszawa i Berlin to od 20 lat miasta partnerskie.

 

Warto zapytać władze Warszawy na czele z Panią Prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz, czy podjęto jakiekolwiek działania zmierzające do uzyskania informacji od władz Berlina na temat ich doświadczeń z lewackimi bojówkami oraz czy władze Berlina i jego służby wiedziały o planach zakłócenia legalnego Marszu Niepodległości przez owe formacje. Należałoby także zadać pytanie Panu Premierowi Donaldowi Tuskowi, czy podjął próby uzyskania informacji na ten temat na szczeblu międzyrządowym – dodaje bloger Niezaleznej.pl

 

Według Hambury potrzebna jest prawdziwa, a nie koncesjonowana debata na temat stanu stosunków polsko – niemieckich. I prawdziwi, a nie „dyżurni” fachowcy w tej dziedzinie – ci ostatni bowiem zazwyczaj wychwalają (niezgodnie z prawdą) stan polsko – niemieckich spraw jako „bardzo dobry”...

 

Tymczasem Polska i Niemcy mają bardzo dobrych niezależnych historyków. Ze strony niemieckiej jest to np. Prof. Bogdan Musial, a ze strony polskiej np. Prof. Jan Żaryn. Proponuję aby obaj profesorowie stanęli na czele grupy roboczej zajmującej się rzeczywistym stanem stosunków polsko-niemieckich. Jak pokazuje 11 listopada tego roku jest już najwyższy czas na podjęcie takiej debaty! – kończy swój wpis Stefan Hambura” [źródło: Niezalezna.pl 2011-11-13 14:30].