A A A
  • Fot. Ewelina Kańska
    Fot. Ewelina Kańska

Non stop wałkuje się temat tęczy i rosyjskiej budki

Wawelskigrod.pl
Ewelina Kańska
WSWO 17/11/2013

Kilka istotnych faktów z Marszu Niepodległości w Warszawie. 11 listopada 2013 roku na Marszu Niepodległości w Warszawie stało się coś, czego powinien obawiać się rząd Donalda Tuska. Ten temat wywołuje wiele kontrowersji. W moim felietonie chcę przedstawić tylko to, co działo się na trasie marszu. Pomijam spalenie tęczy – miało to miejsce obok ulicy którą przechodziliśmy, momentu spalenia tęczy niestety nie widziałam. Uważam, że ochrona obiektów i ulic poza trasą marszu należała do obowiązków policji, której w tym miejscu zabrakło.


To co pokazywane jest w telewizji, jest dla mnie przekazem subiektywnym, który mija się z prawdą. Żadna stacja telewizyjna nie zwróciła uwagi na to, że kibice różnych drużyn z całej Polski szli w jednym marszu – bez wyzwisk i bijatyk. Każdy z nich miał na sobie barwy swojego klubu, a łączyło ich tylko jedno – wspólne świętowanie niepodległości i biało-czerwona flaga. Widok kibiców Cracovii, Wisły, Legii, Lecha i innych drużyn, którzy idą wspólnie w marszu, robi ogromne wrażenie. Rząd, który zamykał stadiony i obrażał kibiców różnymi epitetami, powinien nauczyć się szacunku do patriotów, którzy są ogromną siłą w naszym kraju. Oczywiście nie szukam usprawiedliwienia dla tych, którzy przyjechali do stolicy tylko w celu zadymy z policją. Takich osób było naprawdę niewiele!


Marsz w Warszawie przebiegał w atmosferze życzliwości i radości. Wszędzie roiło się od biało-czerwonych flag i haseł „Bóg, honor i ojczyzna”. Uważam, że społeczna straż powołana dla ochrony marszu zdała egzamin. Ludzi w pomarańczowych kamizelkach było dużo, każdy z nich pilnował tego abyśmy szli wyznaczoną trasą i nie zbaczali na boczne uliczki.

Zadyma pod squatem również odbyła się po za trasą marszu. W relacjach wideo kłuje w oczy brak policji i koktajle Mołotowa, które rzucano z budynku na ludzi. Mimo wszystko nie zabrakło policji na innych (uważam, że neutralnych) ulicach. Z uporem wzywano nas do rozejścia się, a potem bezczelnie rozdzielono na dwie grupy i wstrzymano pochód marszu na kilkanaście minut. Decyzja o rozwiązaniu marszu była absurdalna. Media, które relacjonowały na żywo to wydarzenie, skupiły się jedynie na rozróbach, które działy się obok trasy marszu. Dlaczego z równym uporem nie pokazuje się dzieci, kobiet, kombatantów i ludzi starszych? Dlaczego nie ma miejsca na relacje odśpiewania hymnu przez stutysięczny tłum? Non stop wałkuje się temat tęczy i rosyjskiej budki.



Wydarzenia z tegorocznej manifestacji można obejrzeć: https://www.youtube.com/watch?v=PLYnWGTPCTg


Marsz w zeszłym roku roił się od prowokatorów i ludzi w kominiarkach, którzy nie wiadomo skąd się wzięli i jakie mają zamiary. Oglądając różne relacje z tegorocznego marszu, można dojść do podobnego wniosku. Jeżeli Ruch Narodowy chce stać się alternatywą i mieć jakiekolwiek znaczenie we współczesnej polityce, należy dołożyć wszelkich starań, aby wyzbyć się ze swoich szeregów prowokatorów i z uporem pokonywać przekłamywania mediów głównego nurtu. Nagonka na RN jest wszystkim bardzo na rękę. Nie warto brać udziału w ohydnej nagonce na patriotów, którzy szli w marszu i nie wiele mają wspólnego z chuligaństwem. Natomiast warto wspierać takie inicjatywy i z uporem świętować niepodległość, którą zdobyliśmy 95 lat temu – wbrew telewizji, rządowi, subiektywnym „dziennikarzom” i wszystkim, którzy plują na Polskę, polaków i nasze święto niepodległości.

Ewelina Kańska

Od Redakcji: warto podkreślić, że Autorka ma 22 lata, jest studentką i była uczestniczką marszu w Warszawie 11 Listopada. I warto się szczerze uradować!