A A A

O filmie kłamców

 

Stanisław Styczyński

WSWO 2/02/2013

 

National Geographic przejdzie do historii, jako producent filmu kłamców. Takie i podobne określenia dla produkcji filmu utrwalającego największe kłamstwo XXI wieku, czyli Raportu MAK generał Anodiny.

 

Panie i Panowie z Cineflix i National Geographic,

Przeczytaliśmy Waszą kompletnie nie satysfakcjonującą, bardzo zaskakującą odpowiedź. Emitujecie Państwo film („Śmierć Prezydenta”) wyłącznie w oparciu o "oficjalne raporty" rosyjskiej komisji MAK i polskiej komisji rządowej Millera, nie biorąc pod uwagę innych oficjalnych organów, także polskiej prokuratury wojskowej, a przecież śledztwo się jeszcze nie zakończyło. Nie zwrócono stronie polskiej głównych dowodów – m.in. wraku samolotu i czarnych skrzynek, w materiałach tych komisji roi się od oczywistych już dzisiaj, udowodnionych kłamstw i matactw. Nie przeprowadzono badań chemicznych w związku z potwierdzoną przez polską prokuraturę wojskową (to także oficjalne władze) obecności trotylu na wraku samolotu, co udowodniono dzięki zastosowaniu nowoczesnych urządzeń (dopiero blisko dwa i pół roku po katastrofie!). A przecież wiecie Państwo na temat katastrofy prawie wszystko, mając dostęp do powszechnie dostępnych materiałów, także dzięki analizie wybitnych profesorów, w tym prof. Wiesława Biniendy, laureata wielu nagród przyznanych przez NASA, dzięki sejmowej komisji Macierewicza, filmowi Anity Gargas „Anatomia upadku”, blogerce z Kanady Monice Logwiniuk, która przez wiele miesięcy przekazywała wam ważne informacje i zapytania, licznym mailom i protestom. Tymczasem zdecydowaliście się Państwo wyemitować jednostronne, skandaliczne kłamstwa i matactwa. Z przykrością stwierdzam, że to nie są standardy, o których piszecie Państwo w odpowiedzi na nasz list. Przecież Sejmowa Komisja Antoniego Macierewicza jest również oficjalnym, polskim organem. Sejm sprawuje władzę ustawodawczą, lecz ponadto sprawuje kontrolę nad

działaniem władzy wykonawczej.

 

Coraz więcej osób i instytucji na całym świecie zadaje sobie pytania, na które chcielibyśmy uzyskać jednoznaczną odpowiedź, by rozwiać nasze wątpliwości:

- jakie znaczenie przy podejmowaniu decyzji miały kontrakty podpisane z Rosją w listopadzie 2010 r., co według informacji dostępnych w Internecie miało znaczący wpływ na wzrost zysku waszej firmy o 300%? Kto jest głównym sponsorem filmu "Śmierć Prezydenta"?

- jaki rzeczywisty wpływ na taki kształt fabuły w oparciu o kompromitujące "śledztwo" obydwu komisji miała menedżerka ds. sprzedaży „Cineflix International” Caroline Schroeder?

- czy producentem  wykonawczym odcinka „Mayday” o katastrofie Smoleńskiej w terenie jest Marianna Jarowskaja, Rosjanka, autorka filmów dokumentalnych?

- jaki był powód wcześniejszej ekstradycji do Rosji jednej z Rosjanek pracujących w Cineflix (jeśli to prawda)? Czy była to "współpraca" z Putinem?

Należy też z całą mocą zapytać: dlaczego zorganizowaliście Państwo dwie premiery w Polsce: pierwszą wyłącznie dla dziennikarzy sprzyjających władzom (które są odpowiedzialne za przekazanie „śledztwa” Rosji i skandaliczne „śledztwo”), na których teraz wyłącznie się powołujecie ("favorable review")? Dlaczego nie załączyliście żadnego linka do artykułów dziennikarzy, którzy byli na drugiej premierze? Czy to jest rzetelność dziennikarska?

Apelujemy do Państwa – zdecydujcie się na wycofanie emisji tego filmu, który na zawsze podważy reputację waszej firmy, jeszcze nie jest za późno. Prawda niebawem ujrzy światło dzienne i wtedy świat dowie się o prawdziwych przyczynach katastrofy i skonfrontuje emisję National Geographic, która po wycofaniu teraz ma szansę potem być nie być haniebnym

materiałem informacyjnym.

 

List tej treści jest lawinowo wysyłany przez Polaków na pięć adresów mailowych:  
cineflixmayday12inc@cineflix.compressroom@ngs.org; askngs@nationalgeographic.com; info@cineflix.com; gsalzman@cineflix.com
z nadzieją, że znajdzie się na świecie więcej ludzi ceniących zwyczajną ludzką uczciwość i dołączy w tym proteście do Polaków.

 

„Jestem pewny, że każda duża telewizja zachodnia, która podjęłaby temat, wypuściłaby na rynek film bliźniaczo podobny do produkcji National Geographic. Z bólu i bezradności płyną gorzkie słowa: „To wina rządu, że świat wierzy w wersję Rosjan”. Faktycznie, rząd Tuska zrobił wszystko, by utrwalić rosyjski scenariusz. Jednak prawda jest bardziej brutalna: świat wierzy w wersję Rosjan, ponieważ chce w nią wierzyć. W równym stopniu dotyczy to zachodnich mediów i polityków”. To Wojciech Wencel, Gazeta Polska z 2.02.2013), o filmie National Geographic, Śmierć Prezydenta. Dalej autor przytacza śmierdzące i brudne fakty historii, w każdym czasie dla wielu niewygodne, ale nieubłaganie prawdziwe:

 

„Naiwna jest polska wiara, że dyplomacja demokratycznych potęg respektuje jakiś moralny porządek (…). Mam wrażenie, że wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, czym w istocie była zdrada aliantów II wojny światowej w Teheranie i Jałcie. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc staliśmy się trądem na obmytym z wojennego kurzu cielsku tzw. „wolnego świata”. Zanim polskiemu rządowi emigracyjnemu ostatecznie cofnięto uznanie, cenzurowano i zamykano gazety, a zachodni dyplomaci i publicyści bez żenady pisali o polskiej „megalomanii”, która przeszkadza w relacjach z Rosją (...).

 

Po tym przełomie „cywilizowany świat” przestał być mitycznym stróżem człowieczeństwa, arbitrem moralności, gwarantem dotrzymywania sojuszy i świadkiem „zbrodni nad zbrodniami” (komunistycznej, dodajmy). Niewiele łączy go z duchem prawdy i wolności. Jest zwyrodnialcem, który nigdy otwarcie nie postawił kwestii odpowiedzialności za swoją zdradę – pisze autor.

 

A jednak tej wiary nie można zabić, gdyż jest ponad rządami i dyplomacjami, tkwi najgłębiej tam, gdzie nie obowiązują polityczne układy –  żyje w ludziach. Dlatego nie opuści mnie przekonanie, iż Polacy nie odpuszczą i nie zaprzestaną domagać się prawdy o Katastrofie Smoleńskiej, tak jak nigdy nie zapomnieli domagać się Prawdy Katyniu.

 

Te listy, które dziś Polacy podpisują i rozsyłają w Internecie zapewne bardziej trafiają do zwyczajnych obywateli świata niż rządów i dyplomacji. Czas najwyższy, aby to zwykli ludzie, obywatele świata zaczęli się bardziej rozumieć i wspierać, mając na uwadze własne rachunki krzywd, przeciw mydleniu oczu demokracją.

 

Każdy list protestacyjny wysłany na podane w tym artykule adresy – wysłany z każdego zakątka świata będzie wsparciem, również dla samego nadawcy.