A A A

Odkłamujemy Raport MAK

 

Od Redakcji – Odkłamujemy Raport MAK

 

Prezentujemy Państwu – jako pierwsi w angielskim tłumaczeniu – ponad 140 stron dokumentu polskiego rządu  tzw. Uwag do Raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego MAK (międzypaństwowy w tym znaczeniu –  reprezentujący kilka postsowieckich republik, wchodzących niegdyś w skład ZSRR, a dziś pozostających pod wpływem postsowieckiej, putinowskiej Rosji). Przetłumaczony dokument pomoże obywatelom innych państw zweryfikować tendencyjnie i jednostronnie przedstawiony Raport MAK, który rzekomo wyjaśnia katastrofę polskiego samolotu. Katastrofę, jakiej nie odnotowano od zakończenia II wojny światowej w Polsce i Europie.

 

W kwietniu 2010 roku nad terytorium Rosji w zagadkowych okolicznościach ginie w katastrofie prezydent Rzeczpospolitej Polski i 95 osób, stanowiących elitę narodu, a Polska zostaje pozbawiona dostępu do wszystkich niezbędnych dla jej wyjaśnienia dowodów. Kluczowe dowody to: wrak samolotu, czarne skrzynki, pobrane  materiały biologiczne z sekcji zwłok – wszystko znajduje się w rękach Rosjan. Polakom zabroniono dostępu do badania tych kluczowych w sprawie dowodów, nie pozwolono też badać miejsca katastrofy, mimo że rodziny ofiar znajdują w rosyjskich protokołach sekcji zwłok rażące niezgodności i nie są pewne, czy w zaplombowanych trumnach przyjechali z Rosji ich mężowie, synowie, bracia.  W czasie śledztwa Rosja unieważnia pierwsze zeznania rosyjskich świadków i włącza protokoły z drugich przesłuchań, ewidentnie już ukierunkowanych na korzyść Rosji.

 

Raport MAK został ogłoszony z pominięciem niemal wszystkich złożonych przez polski rząd  uwag i niezgodności do  tego „Raportu”. Rosjanie nie pofatygowali się, aby te uwagi przetłumaczyć i dołączyli je do „Raportu” w języku polskim. Rząd polski już po ogłoszeniu rosyjskiego dokumentu także nie zadał sobie trudu, aby gdziekolwiek opublikować swój dokument w języku międzynarodowym tj. angielskim. Można odnieść wrażenie, że polskim decydentom – premierowi Tuskowi i prezydentowi Komorowskiemu nie zależało i nadal nie zależy na przekazaniu Europie i światu prawdziwych informacji o katastrofie smoleńskiej. Jednak Naród polski nie chce milczeć i domaga się prawdy.

 

Dla naszego portalu polskie Uwagi do Raportu MAK przetłumaczyli Wolontariusze – zwykli obywatele, nie reprezentujący żadnych urzędów, ale o wiele ważniejsi, bo przedstawiciele Narodu Polskiego, poczuwający się do odpowiedzialności za jego godność przed światem.

 

Wprowadzenie


Dziesiątego kwietnia 2010 roku (sobota) w godzinach rannych Polskę obiegła paraliżująca wiadomość – rozbił się rządowy samolot z Prezydentem i 95 osobami na pokładzie. Wszyscy Polacy natychmiast skojarzyli fakt, że samolot rozbił się nad Rosją, w Katyniu. W niejednej głowie skojarzenie było dopełnieniem wyobraźni – znowu w Katyniu, znowu w Rosji?

 

Państwowa delegacja towarzysząca głowie państwa leciała na Uroczyste Obchody 70 Rocznicy Zbrodni Katyńskiej – do dziś nieosądzonego sowieckiego ludobójstwa, o którym prawda była skrupulatnie, przez 50 lat, ukrywana przed światem. Sowieci w wielu przekazach rozpowszechniali fałsz, że zbrodni na Polakach w 1940 r. (trwała II wojna światowa) dokonali Niemcy (ujawnienie i potwierdzenie w stalinowskich archiwach nastąpiło dopiero w czasie rosyjskiej pierestrojki, za rządów Borysa Jelcyna). Dziś Władimir Putin, dzierżący ster władzy w poststalinowskiej Rosji, konsekwentnie utrzymuje status quo z czasów Stalina, utajniając najważniejszą część archiwów nie chce przekazać ich stronie polskiej, ani międzynarodowej opinii publicznej.

 

Prezydent Lech Kaczyński, lecąc na tę uroczystość miał przygotowane przemówienie, w którym zawarte było przesłanie o przebaczeniu i pojednaniu, ale i o przeproszeniu za krzywdy doznane od Rosjan. W tym przemówieniu  było też stanowcze oświadczenie, że Polska, Polski Naród, domaga się ujawnienia prawdy o katyńskiej zbrodni sprzed 70 lat i nie zapomni o ofiarach.

 

Przemówienie, – ten  symboliczny dziś dokument przetrwał i odnalazł się po katastrofie (tu przeczytaj).

 

O takie ułożenie stosunków sąsiedzkich i międzypaństwowych z Rosją – prawdy i otwartości, zabiegał Prezydent Lech Kaczyński, ale putinowskiej Rosji taka propozycja wyraźnie nie odpowiadała. A Prezydent Kaczyński w putinowskiej propagandzie był regularnie i systemowo zwalczany za pośrednictwem  ciągle istniejących tajnych sowieckich struktur, zarówno na obszarze Rosji i Polski, jak też Europy i świata. Fakt, że te struktury istnieją – działają bezkarnie i skutecznie – potwierdza zabójstwo byłego agenta służb specjalnych Rosji Aleksandra Litwinienki, dokonane na terenie Anglii, jednego z ważniejszych państw – członków dzisiejszej UE. Kolejnym przykładem na brak demokratycznych zasad w dzisiejszej postsowieckiej Rosji jest uwięzienie Michaiła Chodorkowskiego, najbogatszego niegdyś człowieka w Rosji tylko dlatego, że śmiał krytykować politykę Putina i popierał opozycję. Dlaczego Europa i świat mówi o tych faktach tak ostrożnie? Ciągle i głośno należy zadawać to pytanie.

 

My Polacy mamy te przykłady na wyciągnięcie dłoni i żadne puste gesty, a za nimi kłamstwa nie powinny uśpić czujności demokratycznego świata wobec Rosji, która nie rozliczyła się z totalitarnym stalinizmem – ani wobec własnego, ani światowego społeczeństwa.

 

Kiedy Tatiana Anodina zapowiedziała na 12 stycznia 2011 r. o godz. 10.00 ogłoszenie Raportu MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej, co było wielkim zaskoczeniem również dla mediów w Polsce, wcześniej oszukiwanych przez polskie oficjalne agendy rządowe, że wszystko ze śledztwem jest na „dobrej drodze”, a strona rządowa przekazała Rosji swoje uwagi do wstępnie przedstawionego raportu – wiadomość o jego ogłoszeniu zszokowała polskie społeczeństwo.

 

W mediach, głównie na portalach internetowych, przed dzień ogłoszonej przez Rosję prezentacji – 11 stycznia zaroiło się od różnych przewidujących i sondujących treść raportu wiadomości – tak  pisali Polacy, oczekując na raport:

„O 10 rano czasu polskiego Rosjanie powiedzą, co – ich zdaniem - było przyczyną katastrofy w Smoleńsku. Czy całą winą obarczą pilotów? Czy uwzględnią polskie uwagi przekazane w grudniu? Wiele wskazuje na to, że stanowisko Moskwy nie spełni naszych oczekiwań”.


„Jutro w Moskwie nie będzie żadnego z Polaków. Ani ministra Jerzego Millera, ani Edmunda Klicha, ani urzędników niższego szczebla. To znamienne. Ale jeszcze bardziej znamienne są słowa polskiego akredytowanego przy MAK. Płk Klich o jutrzejszej prezentacji raportu dowiedział się z mediów”.


„Tym, co Rosjanie napisali w raporcie, jak potraktowali własne grzechy prowadzące do katastrofy i jak odnieśli się do polskich uwag, pokażą, jaki jest ich rzeczywisty stosunek do polskiego rządu. Wielomiesięczne zapewnienia Donalda Tuska (premiera) i jego ministrów o doskonałej współpracy z Moskwą i braku powodów do niepokoju mogą zostać jutro ostatecznie zweryfikowane”.

Źródło: http://wpolityce.pl z dn.2011-01-11; godz. 18.00

 

Jeden z internautów pokusił się o analizę zachowań w sytuacji, gdyby taka potwarz dotknęła  przywódców innych państw – to smutna i zastanawiająca analiza na granicy tragifarsy, którą nam – Polakom zafundował obecny polski rząd Donalda Tuska.

 

„Międzypaństwowa, czyli wyłącznie rosyjska komisja zwana MAK, podała "przyczyny" katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku. Zastanawiam się, jak w podobnej sytuacji, po publikacji takiego haniebnego raportu, zachowaliby się przywódcy innych krajów. Oczywiście abstrahując od faktu, iż żadne inne państwo nie pozostawiłoby śledztwa tylko w rękach Rosjan...Przypuszczam, że wyglądałoby to w ten sposób:

 

1. Fragment raportu MAK: "...okazało się, że wydający polecenia załodze generał sił powietrznych Francji - Jean Rabelais - miał we krwi 0,8 promila alkoholu...", "...jednocześnie francuski premier Michel Voltaire naciskał na załogę..."

 

FRANCJA: wystąpienie prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego:

 

- Raport MAK hańbi honor Francji! To są skandaliczne oskarżenia godzące w dobre imię francuskiego oficera, godzące we Francję! Nie pozwolimy, aby w ten sposób szargano dumę, honor i pozycję naszego kraju. Żądam od władz rosyjskich natychmiastowego potępienia raportu MAK, a następnie spotkania w trybie pilnym, celem omówienia utworzenia międzynarodowej komisji śledczej.

 

2. Fragment raportu MAK: ""...okazało się, że wydający polecenia załodze generał sił powietrznych Niemiec - Hans Haas - miał we krwi 0,6 promila alkoholu...", "...jednocześnie niemiecki prezydent Helmut Schmitt naciskał na załogę..."

 

NIEMCY: wystąpienie kanclerz Angeli Merkel:

 

- Rząd i społeczeństwo niemieckie jest wstrząśnięte i oburzone opublikowanym raportem MAK. Zawarte w nim oceny uderzają w dobre imię Niemiec. Nie mogę pozwolić, aby w ten sposób traktowano najwyższych przedstawicieli sił zbrojnych RFN. Żądam przeprosin rodziny generała Haasa. Żądam przeprosin niemieckich obywateli!

 

3. Fragment raportu MAK: "...okazało się, że wydający polecenia załodze generał sił powietrznych Włoch - Paolo Rossi - miał we krwi 0,7 promila alkoholu...", "...jednocześnie włoski prezydent Piero Ruggieri naciskał na załogę..."

 

WŁOCHY: wystąpienie premiera Silvio Berlusconi'ego:

 

- Skandal, hańba, potwarz! Włochy zostały wdeptane w ziemię! I to przez kogo? Przez kraj, w którym ludzie nie wiedzą do czego służy papier toaletowy! Przez państwo rządzone przez agentów KGB! Nie będzie nam taki kraj wydawał opinii. Po moim trupie! Żądam od Putina i Miedwiediewa ucałowania każdej kobiety we Włoszech w rękę i powiedzenia: przepraszam, że obraziłem twoją rodzinę.

 

4. Fragment raportu MAK: "...okazało się, że wydający polecenia załodze generał sił powietrznych Polski - Andrzej Błasik - miał we krwi 0,6 promila alkoholu...", "...jednocześnie polski prezydent Lech Kaczyński wywierał presję na załogę..."

 

POLSKA: wystąpienie premiera Donalda Tuska:

 

- Wszystkie przedstawione fakty w raporcie MAK są prawdziwe. Strona polska będzie domagać się jedynie dopisania naszych uwag do wersji końcowej.”

 

Dosłownie tak zachował się rząd. Premier Donald Tusk przejdzie do historii takim sposobem potraktowania honoru Polaków, ale i porządku prawnego, który obowiązuje w Europie.

 

Przez cały rok trwał festiwal kłamstw, matactw, oszczerstw pod adresem polskich pilotów, polskiej armii, której dowódcy reprezentowali również siły zbrojne NATO i wszystko to odbywało się na oczach świata i Europy. Kolejno wychodziły na jaw fakty, obalające bezwstydne kłamstwa zawarte w Raporcie MAK. Pojawiły się filmy dokumentalne, świadkowie weryfikujący putinowską wersję katastrofy. Polska (na życzenie własnego rządu) nadal nie ma dostępu do najważniejszych dowodów zarekwirowanych przez Rosję, a Rosja nie dopuszcza do śledztwa  nikogo – jest sędzią we własnej sprawie. Mimo to, polskie społeczeństwo coraz mocniej domaga się PRAWDY. Domaga się prawdy, demonstrując na ulicach, pod pomnikami pamięci o Katyniu, pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie, przy grobie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie i w wielu miejscach Polski. Dzieje się tak każdego 10 dnia miesiąca dla uczczenia ofiar katastrofy nad Smoleńskiem.

 

Polacy nie domagają się czegoś nadzwyczajnego, ani nie przejawiają antyrosyjskich fobii, jak próbuje się im wmawiać. Polacy, jako obywatele wolnego kraju, będącego jednym z kluczowych członków UE  domagają się godnego ich traktowania, ale też żądają respektowania zasad demokracji i wolności, dostępu do  informacji publicznych, zarówno we własnym państwie jak i w Unii Europejskiej, a jak to się ma do ocenzurowania wystawy o katastrofie smoleńskiej przez Parlament Europejski? (tu przeczytaj).

 

Wiktor Suworow dla Gazety Polskiej Nr 3; z 19 stycznia 2011 roku tak skomentował Raport MAK:

 

„Zachowanie Kremla  w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy było godne złodziei (…). Tuż po katastrofie pod Smoleńskiem strona rosyjska, o ile czuła się niewinna, powinna była zaprosić do badania przyczyn katastrofy niezależne czynniki międzynarodowe. Pani Anodina została wyznaczona na swoje stanowisko przez władze rosyjskie i tym władzom podlega. Powiem dosadniej: ona je z ręki Putina. O jakiej niezależności może tu być mowa! Powołanie do badania przyczyn katastrofy komitetu zdominowanego przez Rosjan świadczy o nieczystym sumieniu władz rosyjskich. (…)Katastrofa wydarzyła się na terytorium Rosji. Samolot, który się roztrzaskał był wykonany w Rosji [również w Rosji remontowany - przyp. Red WSWO]. Kraj ten jest postrzegany w świecie jako wyjątkowo skorumpowany. (...)Podejrzenie o spowodowanie katastrofy, czyli o przestępstwo nie może być weryfikowane przez  stronę rosyjską. (…)Moskwa zdecydowała przeprowadzić badania sama i w ten sposób się pogrążyła”.

 

Polacy liczą na powołany przez opozycję parlamentarną – partię Prawo i Sprawiedliwość – zespół do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej, któremu przewodniczy Antoni Macierewicz. Polityk skuteczny w walce z postkomunistycznymi wpływami Rosji na terenie Polski, były Minister Spraw Wewnętrznych, likwidator Wojskowych Służb Specjalnych, utworzonych w Polsce po II wojnie światowej przez sowieckie struktury wojskowe. Służby te nie zostały  rozwiązane w pierwszych latach polskiej „transformacji” ze względu na układ tzw. „Okrągłego Stołu”, a potem tzw. „Grubej Kreski”  – gdzie postkomuniści podpisali porozumienia z ugodową częścią opozycji na wspólne rządzenie Polską. Dziś, ta będąca przy sterze władzy prorosyjska ugodowa grupa, skutecznie blokuje informacje o katastrofie smoleńskiej, w imię rzekomo dobrych stosunków z  Rosją.

 

„Jesteśmy już bardzo blisko prawdy, tyle że nie ma ona nic wspólnego z matactwami forsowanymi przez premiera Tuska... I nie mam wątpliwości, że bylibyśmy bliżej już rok temu, gdyby rząd premiera Tuska chciał badać tę tragedię, a nie zajmował się uniemożliwianiem badania. Tu naprawdę nie ma żadnych wielkich cudów ani tajemnic — wystarczy rzetelne zbadanie oryginałów dowodów. Smutne jest to, że dochodzenie do prawdy o tej największej tragedii, jaka dotknęła Polskę, pokazuje złą wolę i współdziałanie ręka w rękę rządu premiera Tuska z rządem premiera Putina”- mówi Antoni Macierewicz w wywiadzie dla Tygodnika Katolickiego Niedziela. Żródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/niedziela201120-smolensk.html

 

Przypomnijmy, że Rosja nie zrobiła kroku w kierunku demokratyzacji swojego państwa, gdzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach niewygodni dziennikarze, a niewygodni politycy siedzą w więzieniach.

 

Anna Politkowska – rosyjska dziennikarka, znana na całym świecie z tekstów piętnujących politykę Kremla zginęła,  bo ośmieliła się mówić głośno o prawach człowieka, o kłamstwie kremlowskich władz w sprawie wojny w Czeczenii. To są fakty. Tylko dlaczego Europa i świat milczą o tych faktach, mówiąc w tym samym czasie, że cywilizowane narody stoją na straży demokracji i praw człowieka?

 

„Z okazji pierwszej rocznicy śmierci Anny Politkowskiej, organizacja – Reporterzy bez Granic zorganizowała marsz protestacyjny w Paryżu przeciw braku postępów śledztwa w sprawie zabójstwa jej oraz 17 innych dziennikarzy rosyjskich. Europarlamentarzyści Konrad Szymański oraz Vytautas Landsbergis 2 października 2007 roku  zorganizowali wystawę w Parlamencie Europejskim, prezentującą rosyjskie zbrodnie dokonane podczas wojen w Czeczeni, które opatrzone były m.in. komentarzami Anny Politkowskiej (wystawa ta, mimo że była oficjalnie zorganizowana, została w niejasnych okolicznościach zdemontowana następnej nocy przez służby porządkowe” Źródło: pl.wikipedia.org

 

My, zwykli obywatele wszystkich państw pod każdą szerokością geograficzną powinniśmy się zastanowić i z cała mocą oprotestować zachowania rządzących, nawet jeśli są oni przedstawicielami Parlamentu Europejskiego, bo cóż może znaczyć Parlament Europejski w naszym bezpieczeństwie, skoro jakieś „służby” za niego decydują o wolności słowa, o wolności głoszenia prawdy, czyli o demokracji i prawach człowieka!

 

Tym razem to my – Polacy, prosimy Obywateli Świata: Pomóżcie nam w wyjaśnieniu katastrofy, która miała miejsce nad Smoleńskiem w imię głoszonych przez rządzących zasad: demokracji, wolności słowa i praw człowieka!

 

Grace Wood

 

Tu jest angielskie tłumaczenie Uwag do Raportu MAK !