A A A

Polacy wszędzie są Polakami

 

Agata Czarniak

WSWO  5/10/2011

 

Autorka artykułu jest studentką na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu [przyp.red.WSWO]

 

W wyniku obcięcia dotacji przez Senat RP i Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” dla „Kuriera Wileńskiego”, ten jedyny polski dziennik w środkowo-wschodniej Europie zostanie zamknięty wraz z końcem tego roku. Tak właśnie wygląda walka o polskie interesy i promocja naszego państwa za granicą za rządów obecnej koalicji. Jest to również świetny przykład na to, jak Donald Tusk interesuje się losami polskich mniejszości i jak bardzo zależy mu na wspieraniu rodzimej kultury.

Początkowo Kurier Wileński , który powstał w 1953 r., był gazetą, która miała szerzyć komunistyczne idee wśród Polaków zamieszkujących Litwę. Jednak z biegiem czasu skład redakcji i linia programowa pisma zaczęły się zmieniać. Jak czytamy na internetowym portalu Kuriera:

 

„Od początku lat 60-tych w redakcji pracowało coraz więcej Polaków, wykształconych już po wojnie, potrafiących doskonale nawet w najbardziej „słusznych“ tekstach przemycić między wierszami treści, na jakie czekał i bez trudu odnajdywał je czytelnik. Coraz bardziej widoczny stawał się na łamach podział na nieuchronny balast, czyli materiały partyjno-propagandowe, których autorami byli w ogromnej większości Rosjanie, Żydzi i Litwini, a artykuły pisane przez Polaków — i dla Polaków.”

 

Ta zdawałoby się zwykła i niszowa gazetka jest nieoceniona, jeśli chodzi o promocję naszej kultury czy ochronę interesów polskich mniejszości poza granicami kraju. Stanowi również oparcie dla Polaków zamieszkujących Wileńszczyznę. To głównie z łamów Kuriera dowiadywaliśmy się o prześladowaniu Polaków na Litwie, o tamtejszej reformie edukacyjnej, o wojnie o nazwiska. Jednak to tylko mały promil działalności Kuriera.

 

Oddajmy głos jego redaktorom:

 

„Wilno w sposób naturalny urosło do rangi ośrodka polskości w skali całego ZSRR, w czym gazeta miała swoje niekwestionowane zasługi. Wysyłanie części nakładu do Polski (w schyłkowym okresie istnienia Związku Sowieckiego nawet 20 tys. egzemplarzy) dawało możliwość dostępu do informacji o stronach rodzinnych rzeszom tzw. „repatriantów“ z Wileńszczyzny. (...) Na gruncie rodzimym te zasługi również były konkretne i niezaprzeczalne: choćby wskrzeszenie tradycji przedwojennych wileńskich kiermaszów kaziukowych, obrona przed zniszczeniem części zabytkowego cmentarza Rossa w Wilnie, działalność przy redakcji Koła Literackiego, przez które przewinęła się cała plejada wileńskich poetów, nie ustępujących często warszawskim czy krakowskim kolegom, pierwszy po wojnie zbiorek poezji miejscowych autorów, nie mówiąc o całej różnorodności spraw związanych z polską oświatą, z dostępem Polaków do wykształcenia, z ich awansem społecznym i mozolnym odbudowywaniem polskiej inteligencji.”

 

Niestety ani polskie Ministerstwo Kultury, ani MSZ nie widzą nic złego w upadku Kuriera Wileńskiego, a ich szefowie zdają się nie doceniać ogromnego wkładu tej gazety w obronę Polaków na Wileńszczyźnie. Rząd mógłby tłumaczyć się oszczędnościami i kryzysem, gdyby nie to, że dotacja, której została pozbawiona gazeta, to jedyne kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Trzeba również zauważyć i przeanalizować, że polski rząd nie tylko zwiększył dotacje dla szkół litewskich w Polsce, ale i wyraził milczącą zgodę na prześladowanie polskiej mniejszości na terenie Litwy. Polskie szkoły są zamykane, zlikwidowano obowiązkową maturę z języka polskiego mimo protestów tamtejszej ludności, stosuje się zakaz pisania polskich nazwisk w języku ojczystym. Polska mniejszość jest nieustannie pozbawiana swoich praw wbrew traktatom międzypaństwowym i wbrew prawu międzynarodowemu. Należy również dodać, że mniejszość litewska w Polsce posiada wszelkie należne jej przywileje i dysproporcja miedzy traktowaniem tych dwóch grup przez obydwa państwa jest ogromna.

 

Czy w takiej sytuacji polski premier interweniuje osobiście w tej sprawie aby nie dopuścić, nie pozwolić na zamknięcie Kuriera i dalsze ograniczanie praw polskiej mniejszości na Litwie? Nauczeni doświadczeniem wiemy już, że to tylko pobożne życzenia, a najboleśniej przekonali się o tym właśnie nasi rodacy na Wileńszczyźnie. Jedyne, co  można w tej sytuacji zrobić, to zmobilizować polskie społeczeństwo i organizacje pozarządowe do masowego zaprotestowania w obronie „Kuriera Wileńskiego”.