A A A

Rosja oznacza Polskę jako swoją strefę obronną

 

Grace Wood

 

WSWO na podstawie artykułu

Portal Niezależna.pl

opublikowanego 2012-05-05

 

Na mapach obrony przeciwrakietowej kraje bałtyckie oraz Polska nadal oznaczane są przez Rosję jako rosyjska strefa obronna - zauważył litewski polityk, który uczestniczył w moskiewskiej konferencji dotyczącej systemu tarczy antyrakietowej.

 

- Rosjanie, jak się okazało, nadal posługują się mapami z podziałem na sektory, na których Litwa, Łotwa, Estonia i część Polski znajdują się w rosyjskiej strefie obronnej. [...] Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego generał Nikołaj Makarow ponownie pokazał tę samą starą mapę, gdzie kraje bałtyckie są zakwalifikowane do rosyjskiej strefy obronnej – powiedział dyrektor ds. polityki litewskiego Ministerstwa Ochrony Kraju (MOK) Vaidotas Urbelis.

 

Ponadto zdaniem Urbelisa Rosja oczekuje gwarancji prawnych lub wspólnego systemu obrony, na który NATO po prostu nie może się zgodzić.

 

- Rosjanie domagają się albo gwarancji prawnych, że system NATO nie będzie skierowany przeciwko nim, albo też jakiegoś wspólnego systemu, co z kolei trudno sobie wyobrazić. Oznaczałoby to, że Rosja praktycznie uczestniczyłaby w procesie decyzyjnym NATO, co jest mało realistyczne zarówno pod względem politycznym, jak i operacyjnym – tłumaczy Vaidotas Urbelis.

 

Dyrektor ds. polityki litewskiego Ministerstwa Obrony Kraju negatywnie odniósł się do rozmieszczenia w Obwodzie Kaliningradzkim pocisków balistycznych ziemia-powietrze i ziemia-ziemia.

 

- Oczywiście oceniamy to w sposób negatywny, ponieważ nie ma sensu, by Rosja wkładała tak wiele wysiłku w militaryzację Obwodu Kaliningradzkiego – powiedział Vaidotas Urbelis

 

Tyle Niezależna.pl bez komentarza, ale chciałoby się zapytać polskiego premiera Tuska co on na to?

Zamiast ściskać się z Putinem i poklepywać po ramieniu mógłby przekazać w imieniu Polaków swojemu przyjacielowi, że czas najwyższy zapomnieć o republice polszy i sprawić sobie nowe mapy?

 

Rosyjscy postkomuniści nigdy nie przestali myśleć o odbudowaniu dawnych wpływów w krajach  okupowanych po II wojnie światowej i Polska musi o tym pamiętać, że w tym kraju czai się dla niej ciągłe niebezpieczeństwo. Dążenia części postępowych Rosjan do niezależności społecznej, do wolności i demokracji długo jeszcze niczego nie zmienią. Przyczynia się do tego liberalne patrzenie Europy na politykę Putina, a obecnie liberalizm dociera też ze Stanów Zjednoczonych. Od czasów odejścia R. Reagana postępuje nawrót i umacnianie się dawnego systemu sowieckiego ubranego w nowe formy, dziś jeszcze nie nazwanego. Można mieć iskierkę nadziei, obserwując aktualnie ruchy społeczne w Rosji, chociażby te przeciw inauguracji prezydenckiej Putina.

„Podczas „Marszu Milionów” w stolicy Rosji doszło do starć pomiędzy opozycjonistami a policją. (…). Około dwudziestu tysięcy ludzi wyszło 6 maja na Jakimankę by zaprotestować przeciwko inauguracji prezydenckiej Władimira Putina. Podczas marszu na placu Bołotny rozwinięto pięćdziesięciometrową białą flagę, symbol antykremlowskich protestów, które od grudnia 2011 r. odbywają się we wszystkich większych miastach Rosji. Podczas demonstracji zginął fotograf, który spadł z piątego piętra jednego z budynku położonych przy Jakimance.. Jak poinformował Zarząd Główny MSW Rosji mężczyzna nie był zawodowym dziennikarzem. Najprawdopodobniej przygotowywał relację dla mediów niezależnych”. (Zródło: Portal Arcana.pl z dn. 06-05-2012)


Wiemy z przekazów medialnych, że były starcia z policją, że zanim opozycjoniści przybyli na plac Bołotny by zakończyć mityng, pojawiły się tam duże siły OMON-u, które szczelnie okrążyły to miejsce. Wtedy do akcji wkroczyły oddziały OMON-u. Doszło do starć z demonstrantami. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego. Główny Zarząd MSW w Moskwie poinformował w oficjalnym oświadczeniu, że są ranni wśród policjantów. Demonstranci zostali na placu do następnego dnia, ale spośród demonstrujących wyłowiono przywódców poszczególnych ugrupowań wolnościowych: „Partii Wolności Ludowej”, „Solidarności”, czy  młodzieżowej organizacji „Obrona”.

 

Efekt tych protestów, to nieliczne, wyciszone i zminimalizowane informacje. Podane zwykle jako trzeciorzędne i nieważne dla świata polityki.