A A A

Seryjny Samobójca grasuje

 

Tomasz Skłodowski

Gazeta Polska Nr 21; 25/05/2012

Grace Wood WSWO

 

Samobójcza śmierć generała Sławomira Petelickiego wpisuje się w całą serię tajemniczych przypadków. Łączy je kilka cech. Dotykają ludzi, którzy mają dużą wiedzę na tematy niewygodne dla władzy, tajnych służb czy wielkich interesów. Często prokuratura opieszale podejmuje czynności śledcze, a jej postępowania niewiele wyjaśniają.

 

Pierwszym w III RP spektakularnym przypadkiem skutecznego zamachu na własne życie była śmierć Ireneusza Sekuły. W czasach PRL-u Sekuła był wicepremierem w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Po okrągłym stole ten aparatczyk PZPR dość dobrze radził sobie w biznesowych kuluarach, w czym pomagał mu uzyskany mandat poselski. Przeszkolony w jednostce Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego należał do czołówki tajnych funkcjonariuszy specsłużb, a jednocześnie robił interesy z ludźmi funkcjonującymi w strukturach zorganizowanej przestępczości. Nie przeszkodziło mu to zostać ministrem w rządzie SLD i szefem Głównego Urzędu Ceł. Jako członek establishmentu był bardziej cenny dla struktur mafijnych działających w szarej strefie, gdzie nieraz krzyżowały się interesy gangsterów, oligarchów, tajnych służb i polityków. Stanowisko stracił, gdy na jaw wyszedł kontrowersyjny zakup od spółki Universal gmachu przy ul. Karolkowej w Warszawie. Nie była to jedyna afera – pisze w Tomasz Skłodowski, dziennikarz Gazety Polskiej, który opatrzył swój artykuł tytułem z tragifarsy.

 

Wiadomość o kolejnym samobójstwie, gdy jeszcze ludzie nie zdążyli zapomnieć kilku poprzednich obiegła lotem błyskawicy wszystkie portale internetowe, bo nikt w Polsce nie wierzy w ogłoszone przez rządowe agendy samobójstwo. Kiedy pojawiło się w internecie oświadczenie jeszcze żyjącego Szermietiewa – kolegi Petelickiego po fachu, że on jest zdrów na ciele i umyśle i nie zamierza popełnić samobójstwa, internauci zaczęli błyskawicznie zamieszczać swoje oświadczenia do publicznej wiadomości. To od internautów zapożyczony został „seryjny samobójca” i pojawiły się kolejne listy otwarte i oświadczenia jak chociażby redaktora naczelnego Gazety Polskiej – Tomasza Sakiewicza pt. Oświadczenie niesamobójcze, w którym pisze: „Ostatnio przechodziłem badania zdrowotne i nic mi nie dolega poza nadwagą (…). Jestem bardzo zadowolony z życia (…). Narkotyków nie używam (…). Nie załamuje mnie fakt, że prezydent mojego kraju został mianowany dzieki faksowi przesłanemu przez urzędników Putina, ani że premier lepiej gra w piłkę od naszej reprezentacji, za to gorzej rządzi niż Grzegorz Lato w PZPN (…). Nie mam broni palnej ani skutecznych trucizn, węzły wiążę słabo. Gdyby jednak przyszło mi z jakiegoś powodu zakończyć życie przed terminem (…), uprzejmie proszę by wyjaśnieniem tego wypadku nie zajmowali się ci sami prokuratorzy, którzy odkryli skłonności samobójcze u Andrzeja Leppera czy gen. Sławomira Petelickiego. Tego ostatniego widziałem parę dni temu w dobrym zdrowiu i humorze. Za to kilka miesięcy temu przekonywał mnie że w sprawie Smoleńska coś jest nie w porządku. Nie wiem czy dowiedział się za dużo jak Lepper (…).Jedno jest pewne, zaszkodziło mu coś, czego wiedzieć nie powinien”

 

To nie przypadek, że naczelny Gazety Polskiej przywołuje okoliczności sprawy smoleńskiej, bo wokół niej i do niej prowadzą różne nitki samobójstw. Jeśli nie wprost do sprawy to do ludzi z nią w jakiś sposób związanych.

 

Pamiętamy samobójstwo Grzegorza Michniewicza – dyrektora generalnego kancelarii premiera Tego dnia z remontu w samarze wrócił Tu-154M 101, rozbity 10 kwietnia nad Smoleńskiem. Mogłoby się zdawać że nie ma to związku, ale samobójcza śmierć Michniewicza jest tak samo dużą zagadką. Z racji pełnionej funkcji posiadał dostęp do najtajniejszych dokumentów polskich i międzynarodowych m.in.NATO tj tajnej korespondencji szefa rządu – to dużo. Z ustaleń prokuratury wynika, że kilka godzin przed śmiercią był w dobrym nastroju. Z rozmów telefonicznych ze znajomymi wiadomo że miał wyjechać na święta do żony, dopiero wieczorem gdy wyszedł na spacer z psem coś się wydarzyło, bo kiedy po powrocie odebrał telefon od przyjaciela z Londynu był już w fatalnym stanie. I tego wieczoru napisał kilka SMS-ów do swojego przełożonego Tomasza Arabskiego, ale nie wiadomo czego dotyczyły, bo tego prokuratura nie ujawniła i nie wiadomo czy badała.

 

Tomasz Skłodowski w swoim artykule przytacza bardzo dziwne okoliczności, w których  zginął szyfrant wojskowych służb specjalnych Stefan Zielonka. Jego przełożeni najpierw tuszowali fakt zaginięcia człowieka który znał tajne kody łączności sił specjalnych i kryptonimy polskich agentów za granicą, potem przyznali że zaginął, ale na pewno nie został zwerbowany przez obce służby. Śledztwo umorzono jesienią 2010 r. po znalezieniu w Wiśle rozkładającego się ciała bez głowy, ale z nienaruszonymi dokumentami, zapakowanymi w folię.

 

Równie zagadkowe jest samobójstwo Dariusza Szpiniety zawodowego pilota i instruktora pilotażu. Po katastrofie kilkakrotnie wypowiadał się publicznie dowodząc, że lot Tu-154 miał status wojskowy. Wcześniej nie zdradzał żadnych skłonności psychicznych do samobójstwa. Nie miał żadnych problemów zdrowotnych, majątkowych czy rodzinnych, prezes spółki lotniczej powiesił się podczas urlopu w ośrodku wczasowym w Indiach.

 

To tylko kilka z wymienionych przypadków, które się ostatnio wydarzyły w Polsce i to jest powód aby obywatele nie czuli się bezpiecznie w swoim kraju. Coraz częściej pojawiają się pytania na różnego rodzaju manifestacjach – czy w Polska po katastrofie smoleńskiej jest jeszcze wolnym, demokratycznym  krajem?