A A A

Watergate w polskim wydaniu?

WSWO 01/09/2011

[z artykułów Gazety Polskiej]

 

„Czy to początek polskiej afery Watergate, która wstrząśnie sceną polityczną? „Gazeta Polska” zdobyła tajne dokumenty ABW będące dowodem, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany. W dniu 25 października 2008  r. o godz. 23:02 jego dane wprowadzono do tajnej Bazy Wiedzy Operacyjnej Centrum Antyterrorystycznego ABW. Dokonała tego osoba posługująca się kartą ID o numerze 9200167. Oznaczało to, że od tamtej chwili wobec głowy państwa można było stosować wszelkie rodzaje inwigilacji, w tym podsłuch”.

[info. - Niezależna.pl 2011-08-30 14:45]

 

Próżno tej informacji szukać w mainstreamowych, usłużnych mediach czy państwowej TV. Zanim zacznie się przykrywanie i manipulacja faktami – jest cisza. Polacy się już do tego przyzwyczaili, że kiedy oni widzą czerwone, rząd mówi białe. W zestawieniu z aktualnym odsłonięciem w Brukseli tablicy z nazwą ulicy im. „Solidarności” – mówimy o tragifarsie. Polskie Watergate za rządu Tuska skończy się wręczeniem kwiatów Bondarykowi - szefowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „Gazeta Polska” jest w posiadaniu dokumentów, które świadczą, że służby zbierały na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wszystkie informacje, także najbardziej poufne. Najważniejsze jest to, ze rejestracja prezydenta nastąpiła poza jego wiedzą”. - [Niezależna.pl 2011-08-30 14:39]

 

„Rejestracji Lecha Kaczyńskiego dokonał funkcjonariusz delegowany do CAT – (Centrum Anty Terrorystycznego) z innej służby, który posługiwał się kartą ID o numerze 9200167 – właśnie taki numer figuruje na dokumencie potwierdzającym wprowadzenie danych do BWO. Październik 2008 r. Trwa rozpętana przez ministra Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera Tuska, „wojna o krzesła”. Chodzi o udział w szczycie UE prezydenta i premiera. Minister Arabski odmawia prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu użyczenia rządowego samolotu Tu-154M. Premier Donald Tusk na pytanie, czy potrzebuje samolotu do swojej pracy, odpowiada: – Powiem brutalnie – nie potrzebuję pana prezydenta, na tym polega problem. Mimo trudności robionych przez Kancelarię Premiera prezydent Lech Kaczyński chce aktywnie uczestniczyć w polityce zagranicznej i zapowiada swój kolejny wyjazd do Brukseli, zaplanowany na 15 grudnia. Swoją decyzję ogłasza w połowie października. Kilka dni później zostaje zarejestrowany w Bazie Wiedzy Operacyjnej (BWO) Centrum Antyterrorystycznego (CAT) ABW. Oznacza to, że można wobec niego stosować wszelkie typy inwigilacji, w tym podsłuch”.(…) „Zebrane informacje na temat Lecha Kaczyńskiego trafiły z CAT do bazy ABW nazywanej w slangu funkcjonariuszy „jądrem” - [info - Niezależna.pl 2011-08-30 14:45].

 

Proszę mi wskazać drugi taki kraj gdzie społeczeństwo i media, może wcześniej media nie posłałyby takiego rządu w polityczny niebyt i nie rozwikłały sprawy?

Tu można śmiało powtórzyć za Anną Zechenter (autorką książki „KGB gra w szachy”), że komunizm głęboko przeorał nasz kraj i dodać jeszcze, że przeorał i dalej go uprawia.

 

„Jesienią 2009 r. prezydent Lech Kaczyński i najważniejsi dowódcy WP otrzymali z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego telefony z łącznością niejawną, na które SMS-em przychodziły raporty z działalności CAT. Dotyczyły one najistotniejszych analiz CAT na temat terroryzmu. W telefonie prezydenta znajdowały się numery telefonów i adresy e-mailowe najważniejszych osób w państwie, była też w nim karta szyfrująca, a jej kody  znajdowały się w ABW – mówią rozmówcy Gazety Polskiej. Telefony, które otrzymały najważniejsze osoby w państwie, miały zabezpieczenie tzw. Black Berry. Można w nich było odczytywać wewnętrzną pocztę danej instytucji, e-maile, notatki, sprawozdania i dokumenty. Nie są one profesjonalnie zabezpieczone, ponieważ można łatwo złamać kody zabezpieczające np. przed podsłuchem. Można też łatwo rozszyfrować tajne dane, które się w nim znajdują. W 2007 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego odmówiła telefonom z Black Berry certyfikatu dostępu do tajemnicy państwowej. Jadąc 10 kwietnia 2010 r. na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, prezydent Lech Kaczyński zabrał ze sobą telefon, który dostał z ABW.

Po katastrofie zabezpieczeniem rzeczy należących do ofiar zajęli się Rosjanie, którzy telefony i sprzęt elektroniczny zwrócili dopiero w końcu kwietnia. Czy wśród nich był także telefon prezydenta z tajnymi danymi? Nie wiadomo, ponieważ ABW na te pytania nie odpowiedziała” – [info. - Niezależna.pl 2011-08-30 14:45].Niebywałe, żeby w demokratycznym kraju większość mediów w imieniu społeczeństwa w tej sprawie nie interweniowała? I to jest ta niewybaczalna postkomunistyczna spuścizna w naszym społeczeństwie.

 

Watergate po polsku, tu puzzle same się układają - zbieg okoliczności czy celowe działanie?

 

„Ostatni remont przed katastrofą Tu-154M o numerze bocznym 101 przeszedł w rosyjskim mieście Samara, gdzie otrzymał certyfikat MAK. Całkowicie zostało przebudowane jego wnętrze: podzielono je na trzy saloniki i część pasażerską.

 

– Po przylocie do Polski Tu-154M został zabezpieczony przez nasze służby. Szczególnie dokładnie zrobiono to w salonikach VIP-owskich. Później dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć informacje z pierwszej ręki, bo został zamontowany dodatkowy sprzęt. Gdy jeden z nas zapytał szefa, czy to oznacza, że będą podsłuchiwane najważniejsze osoby w państwie, usłyszał, że jest za bardzo ciekawy i lepiej będzie dla niego, jak zapomni o tej rozmowie – relacjonują informatorzy Gazety Polskiej.

 

Ich zdaniem, opieszałość rządu i wojskowej prokuratury przy sprowadzaniu szczątków tupolewa jest związana właśnie z jego „zabezpieczeniem”.

 

Jestem przekonany, że Rosjanie, badając wrak, natrafili chociażby na fragment tego dodatkowego sprzętu. Niewykluczone, że właśnie dlatego polski rząd zachowywał się tak spolegliwie po katastrofie. Gdyby jakimś cudem Rosjanie przeoczyli urządzenia zamontowane w salonkach VIP-ów, naszym władzom jest teraz na rękę, by ten wrak niszczał w Rosji – dodają ci sami rozmówcy.

 

Rekordowa liczba afer, które ta partia zamiotła pod dywan jest przerażająca i przekracza podstawowe normy demokracji, ale czy polskie Watergate wyjdzie na jaw w świetle kamer jest wątpliwe. Ta ekipa dorwawszy się do rządzenia okopuje się błotem po uszy i zamierza wiecznie trwać, mimo haniebnego skompromitowania Polski raportem MAK. Dalej będzie brnąc w kompromisy i trzymać swoje ciemne sprawki w ukryciu, gdyż od nich zaczęła swoje rządzenie. W kolejnym artykule Gazety Polskiej pt. „Pomóżmy polskiej demokracji czytamy:

- „Od 2007 r. „Gazeta Polska”  konsekwentnie  ostrzega przed zakusami ekipy Donalda Tuska ograniczania swobód obywatelskich. Nigdy w historii III RP nie stosowano na taką skalę podsłuchów, nigdy w takim stopniu nie używano aparatu przemocy wobec  środowisk krytykujących władzę. Wizyty służb specjalnych o 6 rano u internautów czy kibiców, jawne napuszczanie bandytów na osoby starsze i wierzące, odbieranie godności i poniżanie przeciwników organizowane przez reżimowe media – to obraz państwa PO” – [partii  rządzącej w czasie polskiej prezydencji w UE, uzup. WSWO] .