A A A

Zostały pomniki, a co w głowie i sercu?

Grace Wood

Jan Paweł II – wielki Polak i wielki człowiek – papież. Drugiego kwietnia 2005 r. o godzinie 21.37 odszedł do „domu Ojca”. Obchodzimy kolejną VIII rocznicę śmierci, przywołując w pamięci symboliczny znak – zamykającą się na wietrze księgę… Czyżby pokazanie nam czasu osiem lat później, naszych zachować, naszej pamięci o nauczaniu, o przesłaniu do Polaków:

„Proszę was abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”.

Prorocze słowa Ojca Świętego, pełne obawy i napominające dziś stały się faktem. Pozostaje nam głęboko się zastanowić i zmienić postępowanie – to nie Unia Europejska jest dla nas przed Polską, tylko Polska przed Unią Europejską, tak jak to dzieje się w każdym europejskim kraju. We Francji przed Unią jest Francja w Niemczech Niemcy, a u nas pozwoliliśmy zostać premierem człowiekowi który głosił, że „polskość to nienormalność”. Zamknęła się księga, popłakaliśmy na ulicach i placach przez kilka dni i zapomnieliśmy o nauczaniu. Powstały pomniki i tablice pamiątkowe, nadano imiona szkołom, ulicom i placom – a co w głowie i w sercu zostało?

Co nam mówił wtedy kiedy żył i do kogo zwracał się z nadzieją – do młodzieży.

„Wy jesteście przyszłością świata!
Wy jesteście nadzieją Kościoła!
Wy jesteście moją nadzieją!”

Trudno się oprzeć wrażeniu, że już wtedy dla Ojca Św. było jasne co nas czeka i gdzie należy wypatrywać zmiany na lepsze i powrotu na prostą jasną drogę – w młodym pokoleniu. Sam był wiecznie młody duchem i bez trudu znajdował wspólny język z młodymi swoją bezpośredniością, bezceremonialnym sposobem bycia, był przede wszystkim człowiekiem.

Karol Wojtyła do samego siebie i do funkcji, którą przyszło mu pełnić, zachowywał ogromny dystans. Pamiętne spotkanie w Wadowicach w 1999 roku, kiedy mogliśmy ujrzeć szczęśliwego człowieka,

który wspomnieniami wrócił do wadowickich kremówek i jego mimowolne machnięcie ręką, gdy jeden z księży przerwał mu dialog z ludźmi, by kontynuować mszę świętą. Papież zawsze mówił, że mieszkańcy Wadowic mogą go traktować zwyczajnie, jak traktuje się kolegę spotkanego po 60 latach, mimo iż nie był to już zwyczajny kolega, ale papież, który podróżuje z ochroniarzami, biskupami i całą protokolarną świtą. Dlatego młodzież uwielbiała z nim przebywać, bo mówił do nich bezpośrednim językiem, z dystansem do siebie, do swojego stanowiska i często z poczuciem humoru.

Bezpośredni sposób bycia Jana Pawła II był nieraz źródłem zabawnych pomyłek. Dla wszystkich było dziwne, że sam papież odbierał telefony. Pewnego dnia Jan Paweł II zadzwonił do Szwajcarii, do ciężko chorego kolegi. Gdy poprosił z pokojem przyjaciela, telefonistka chciała dowiedzieć się z kim ma przyjemność, Karol Wojtyła odparł zgodnie z prawdą, że z papieżem. Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza, a przed odłożeniem jej na widełki usłyszał :” Z pana taki papież, jak ze mnie chińska cesarzowa”.

Innym razem podczas rekonwalescencji po zamachu w 1981 r., kiedy przebywał w jeszcze w szpitalu ale już doszedł do siebie, co pewien czas dochodziły różne, nie zawsze precyzyjne pogłoski o stanie jego zdrowia. Papież umiał z tego żartować, gdyż zapytany o samopoczucie odparł: „Jeśli mam się dowiedzieć, jak się czuję, zaglądam do prasy lub oglądam telewizję”.